Największy serwis Owczarka szetlandzkiego Sheltie

Pielęgnacja

Pielęgnacja

Staranna pielęgnacja psa to coś więcej niż utrzymanie tylko atrakcyjnego wyglądu. Zadbane zwierzę ma lepszy nastrój, znacznie rzadziej zapada na choroby skórne.

Pielęgnacja owczarków szetlandzkich nie różni się niczym szczególnym od innych psów. Sheltie nie wymaga wzmożonych zabiegów pielęgnacyjnych, choć wiele osób patrząc na te pieski wyciąga pochopne wnioski. Mimo długiej szaty pieski te nie sprawiają kłopotów, choć aby utrzymać ją należycie piękną, nie powinny być na stałe trzymane na dworze – ich szata może się wtedy niszczyć. Te pieski zaś, które przebywają zimą w zbyt mocno ogrzewanych pomieszczeniach mocniej linieją i zmiana szaty jest u nich bardziej widoczna…

CZESANIE- owczarków szetlandzkich nie należy zbyt często czesać: wystarczy raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie, a osobniki o sztywnej sierści nawet rzadziej. Zbyt częste czesanie prowadzi do wyczesywania podszerstka.Częściej czeszemy tylko włosy za uszami i na portkach. Pierwszą czynnością jaką powinniśmy zrobić, to spryskanie szaty odżywką w sprayu lub wodą (najlepiej miękką). Ułatwi nam to rozczesywanie. Do czesania używamy miękkiej szczotki z metalowymi, zakrzywionymi pręcikami. Szczotką z naturalnego włosia usuwamy z sierści kurz i nabłyszczamy włos. Portki czeszemy metalowym grzebieniem. Unosimy włosy do góry i stopniowo, od dołu dokładnie je wyczesujemy. Nie wolno dopuścić do powstania sfilcowanych kłębków, gdyż często nie dadzą się one rozplątać i jedynym ratunkiem jest ich wycięcie, a to nie zawsze będzie dobrze wyglądało.

W okresie linienia możemy psa czesać często, nawet codziennie, a unikniemy pozostawiania sierści na dywanach.

KĄPIEL- psa nie powinno się kąpać zbyt często – wystarczy raz lub dwa razy do roku (oczywiście mowa tu o kąpieli z użyciem środków myjących, a nie np. o kąpieli w jeziorze). Nie należy też kąpać psów poniżej 12 m-cy. Co prawda psie kosmetyki są już naprawdę dobre i nie szkodzą psu, ale jednak pozbawiają włos naturalnej ochrony tłuszczowej (pies łatwiej może się przeziębić), a skórę pozbawia naturalnej flory bakteryjnej (może stać się to przyczyną zmniejszonej odporności na infekcje skórne). Najlepiej zabrać się do kąpieli wieczorem, po ostatnim spacerze. Jeżeli piesek ma skołtunioną sierść trzeba go przedtem porządnie rozczesać. Na dno wanny lub miski w której kapiemy psa najlepiej położyć gumową matę, aby pies się nie ślizgał. Woda powinna być umiarkowanie ciepła. Szczególną uwagę należy zwrócić na to, aby woda nie dostała się do uszu psa, gdyż może to spowodować stany zapalne. Chronimy też oczy i nos zwierzęcia. Do myciaużywamy wyłącznie szamponów przeznaczonych dla psów. Szampony przeznaczone dla ludzi są dla psów nieodpowiednie (choć psie szampony są całkiem niezłe dla ludzi). Dla sheltie najlepsze są szampony odpowiednie dla psów z długim, sztywnym włosem, lub rozplątujący szampon z dodatkiem olejku jojoba. Nie powinno się używać szamponów zmiękczających włos. Po umyciu pieska należy porządnie spłukać, a następnie bardzo dokładnie wysuszyć, zwłaszcza gęsty podszerstek. Można też stosować różnego rodzaju odżywki (np. dodające objętości włosom), ale dla psa dobrze odżywionego i o dobrej strukturze włosa jest to zbędne.

Należy pamiętać, że kąpiel w okresie linienia powoduje szybsze wypadanie włosa.

ŁAPY- usuwamy zabrudzenia po każdym spacerze. Zimą, gdy pies chodzi po posypywanych solą ulicach ważne jest każdorazowe spłukanie łapek wodą. Pozwoli to wypłukać resztki soli, która może podrażniać skórę zwierzęcia.

U psów wystawowych dodatkowo można wyrównać lekko sierść na piórach łap. Należy je dokładnie wyczesać, a następnie tnąc z góry na dół lekko ściąć wystające końce sierści, nadając piórom ładny, lekko zaokrąglony kształt. To samo robimy na tylnych śródstopiach. Pamiętajmy, aby nie przycinać sierści zbyt mocno, bo tylko zepsujemy wygląd łap. Lepiej to robić stopniowo i z dużą ostrożnością. Wycinamy też sierść między poduszeczkami i pod spodem łapki, dzięki czemu uzyska ona ładny, owalny kształt.

PAZURY -jeżeli pies sam nie ściera sobie dostatecznie pazurków w czasie spacerów, należy je przycinać (wystarczy robić to co kilka miesięcy). Pierwszy raz najlepiej pójść do weterynarza. Nie jest to zabieg trudny, ale dobrze jest mieć do tego specjalną gilotynkę, a także trzeba wiedzieć na jaką długość można pazurka obciąć. Znacznie trudniej obcina się pazury o czarnym zabarwieniu – nie widać wtedy długości wyrośniętego martwego pazura. Lepiej więc obciąć mniej, niż narazić psa na skaleczenie i ból. Zrazimy go też do dalszych tego typu zabiegów.

USZY- w razie potrzeby czyścimy patyczkami do uszu. Jest to czynność, którą u zdrowego psa wykonujemy dość rzadko.

Czynnością dodatkową wykonywaną czasami u psa przed wystawą jest wyrównywanie sierści w okolicy ucha. Znając ustawienie uszu można poprawić w ten sposób wizerunek swojego psa. Wyrównanie włosa do wysokości załamania ucha wzdłuż wewnętrznej jego krawędzi powoduje jakby zbliżenie się uszu do siebie. Ale strzyżenie ucha z tendencją do wstawania spowoduje jego podniesienie się. Jeżeli nigdy tego nie robiliśmy, pierwszy raz najlepiej poprosić o pomoc hodowcę lub kogoś ze Związku Kynologicznego.

OCZY- nie wymagają specjalnych zabiegów. W razie potrzeby przemywamy gazikiem, nie wacikiem – wacik może pozostawiać włoski i podrażniać oko. Używamy do tego roztworu rumianku, świetlika lekarskiego lub herbaty. Należy też zwracać uwagę na to, aby nie dopuścić do przebarwienia sierści spowodowane łzawieniem – przebarwienia takie są potem trudne są do usunięcia.

ZĘBY- dobrze jest, gdy od małego przyzwyczajamy pieska do mycia zębów specjalną małą szczoteczką (wcale nie musimy robić tego zbyt często). Zapobiega to osadzaniu się kamienia nazębnego, a dodatkowo przyzwyczaja psa do różnego rodzaju zabiegów – m.in. oglądania zębów np. przez weterynarza lub sędziego. Można też kupować specjalne kości czyszczące zęby.

Ach te uszy…

… ileż elegancji i wdzięku dodają owczarkowi szetlandzkiemu. Jakże inteligentnego wyrazu nadają tej uroczej rasie.
– Małe, wysoko osadzone, umieszczone dość blisko siebie i bardzo ruchliwe. W spoczynku położone do tyłu, w gotowości postawione – jakby uniesione nad głową, z końcami załamanymi do przodu (mniej więcej w 1/3 wysokości) – tak określa je standard.
Dzięki swej budowie i położeniu są bardzo funkcjonalne i estetyczne. Ruchliwe, umieszczone na szczycie głowy – niczym radar wyłapują nawet najdrobniejszy szelest. Ponieważ stoją, są doskonale wietrzone, a załamane końce skutecznie chronią je przed opadami atmosferycznymi. Nie wymagają też specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych, gdyż nadmiar wosku sam, w postaci małych kuleczek, wydostaje się na zewnątrz.

Prawidłowo zbudowane i załamane ucho, to efekt długoletniej, często jednak niewdzięcznej pracy wielu hodowców. Mimo przemyślnych kojarzeń, już od 25 lat istnieje problem nieprawidłowych uszu. Bywają różne ich wady np. duże, szeroko rozstawione, nisko osadzone, ciężki, lekkie, no i oczywiście "stojące". Tej ostatniej poświęcimy większą uwagę, gdyż jest najbardziej rażąca. Jednak czasem może być ona skutkiem niedopilnowania ze strony właściciela.
Zdarza się, że po rodzicach o nienagannie załamanych uszach, rodzą się szczenięta, które mają obydwa, lub przynajmniej jedno – stojące, znane są również przypadki, gdzie psy obdarzone stojącymi uszami -nigdy nic przekazywały tej wady swojemu potomstwu. Wydaje się więc, że uszy rządzą się własnymi prawami i nic nie robią sobie z założeń hodowców. Już uszy 4 – 6 tygodniowych maluchów mogą mieć tendencję do stawania. Są lekkie i stopniowo coraz bardziej się podnoszą. Należy już wówczas je skory-gować, bo na pewno w przyszłości będą sprawiać kłopoty.
"Największym jednak zagrożeniem dla każdego ucha jest okres zmiany zębów. Występują wówczas znaczne zaburzenia gospodarki mineralnej organizmu i wtedy nawet najsolidniej załamane uszy mogą się podnieść i tak zostać! Jest to więc ten decydujący moment, który może przesądzić o ich późniejszym losie. Bacznie więc obserwujmy naszego małego przyjaciela, aby w porę zauważyć każdą nieprawidłowość.
Pamiętajmy! Czasem kilkanaście dni nieuwagi może zaważyć na ostatecznym wyglądzie uszu. Zdarza się, że i u dorosłych psów, w pewnych okresach. mogą stawać uszy. Tak może się zdarzyć przy stosowaniu diety zbyt obfitującej w wapń, podczas linienia, u suk podczas cieczki i ciąży, przy dużym stresie, Jest to więc wada, czy kaprys?

Stojące uszy, to duży problem zwłaszcza dla początkujących hodowców, Wystawianie psa z taką wadą z góry skazane jest na niepowodzenie. Nawet jeśli poza nią nie ma innych błędów. Dlatego też zachęcam – "pomóżmy" trochę uszom, by były załamane.
– Szczególnie polecany przecz angielskich hodowców jest masaż ucha. Na wewnętrzną jego stronę nakładamy niewielką ilość maści typu Linomag. Wmasowujemy ją energicznie w skórę aż do rozgrzania – rys. l. Następnie załamujmy ucho w 1/3 wysokości, a linię zagięcia starannie nagniatamy palcami – od zewnątrz – rys. 2. Czynność tę powtarzamy 2-3 razy dziennie, aż do osiągnięcia pożądanego efektu. Jest to sposób dość praco- i czasochłonny, ale daje zdecydowanie najlepsze i trwałe rezultaty.
Wśród wielu hodowców rozpowszechnione jest obciążanie koniuszków ucha np. gumą do żucia, woskiem czy specjalnym lepidłem. Metoda ta, aczkolwiek wygodna, nie zawsze daje dobre wyniki. Istnieje niebezpieczeństwo, że obciążone ucho, zmuszone do większej pracy, jeszcze bardziej się wzmocni i usztywni. Kiedy będzie pozbawione tego ciężarka – chętniej się podniesie do góry. Ucho w taki sposób skorygowane prawic zawsze będzie wymagało podklejenia (zwłaszcza przed wystawą).
Dla wyjątkowo "opornych" (początkowo) uszu, można zrobić specjalny stelaż z plastra i drutu. Po-trzebne nam do tego będą 2 kawałki plastra i drut np. ze spinki do włosów. Na wewnętrzną stronę ucha przyklejamy pierwszy plaster. Następnie przykładamy na niego spinkę i naklejamy drugi plaster. Potem ucho załamujemy w 1/3 wysokości. Uwaga! Plaster może powodować odparzenia, dlatego też nie może być przyklejony dłużej niż 12 godzin, a cały zabieg powtarzamy częściej niż raz w tygodniu.
Beznadziejną sprawą są wadliwe tzw. uszy szpica: małe, grube i bardzo sztywne. Są one pozostałością po szpicach, których krew płynie w żyłach dzisiejszych szetlandów. Psy z takimi uszami są i powinny być eliminowane z hodowli.
Zachęcam, zwłaszcza początkujących hodowców, do pracy nad niezdecydowanymi uszami, życzę cierpliwości i powodzenia, bo czasem tak niewiele przecież trzeba, aby je poskromić.

Agnieszka Fortaszewska – hodowla „Polcolland”

Literatura: 1. Shetland Sheepdogs Today – M. Bake/, 2. Sheltie Talk – J McKinney, B. Riesen-berg, 3 "Klubowe Sprawy 1992 "

Rysunki wykonała autorka.

Artykuł został napisany dla „Magazynu Collie & Sheltie” Nr 3/94.

Dziękuję autorce za wyrażenie zgody na umieszczenie go na portalu.

Maj 2018
P W Ś C P S N
« Maj    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
Tags